Menu Zamknij

Czy do noszenia można przyzwyczaić?

„Nie chcę, żeby dziecko przyzwyczaiło się do noszenia.”  Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się usłyszeć lub wypowiedzieć to zdanie?
Dzisiaj chcę odpowiedzieć na pytania:

  • Co zrobić, żeby maluch nie stał się małym egoistą i nie chciał być ciągle na rączkach?
  • Czy jeśli będę nosić w chuście, to czy nie będzie małym terrorystą?
  • Czy dziecko nie przyzwyczai się do noszenia?

dziecko na rękach

 

Rozwój dziecka.

Jakie znasz zmysły?
Wzrok. Słuch. Smak. Węch. Dotyk. Zgadza się?

Co widzi dziecko w brzuchu? Praktycznie nic. Odróżnia dzień od nocy, widzi zmiany natężenia światła, ale ogólnie jego wzrok jest bardzo słabo wykształcony. Nawet po urodzeniu widzi tylko przedmioty, które są bardzo blisko niego – twarz mamy podczas karmienia, własne rączki przed buzią.

Co słyszy dziecko? Jest cicho czy głośno? Zdecydowanie to drugie. Płód otoczony jest dźwiękami, słyszy bicie serca mamy, szum krwi, pracę jelit i narządów wewnętrznych, a także stłumione głosy dobiegające z zewnątrz. Rozpoznaje głos mamy oraz osób, które często przebywają w jej towarzystwie.

Jaki smak czuje dziecko? Czy czuje zapachy? Zmysły smaku i węchu są ze sobą nierozerwalnie powiązane. Maluch w łonie mamy połyka wody płodowe, które mają aromat tego, co mama zjadła. Odróżnia smaki słodki i słony, potrafi nawet mieć już pierwsze upodobania. Do tego wszystkiego udowodniono, że noworodek tuż po urodzeniu jest w stanie poznać swoją matkę po zapachu jej perfum!

W jaki sposób działa zmysł dotyku? Czy jest dotykane? Zdecydowanie tak! Zmysł dotyku to najlepiej rozwinięty zmysł malucha w momencie jego narodzin. Płód odczuwa już dotyk na kilka tygodni po zapłodnieniu, a z każdym kolejnym tygodniem ciąży te doznanie potęguje się, ponieważ w macicy jest coraz mniej miejsca. Dziecko nie ma możliwości swobodnego poruszania nogami i rękami, jest mu ciasno. Jednak nie jest to niewygodne, a daje poczucie bezpieczeństwa. Dodatkowo w macicy jest ciepło, nie ma zmian temperatury.

Oprócz bycia naciskanym przez ściany macicy dziecko odczuwa jeszcze ruch, dzięki zmysłowi równowagi. Jest to specyficzny zmysł, powiązany z czuciem głębokim. Niemowlę w łonie matki jest poruszane non stop. Nawet, jeśli ona odpoczywa, to nadal oddycha. To sprawia, że wody płodowe falują, a dziecko nieustannie jest bujane. Kiedy mama spaceruje, ruchów i bujania jest jeszcze więcej, a maluch zwykle wtedy wycisza się i uspokaja.

A co dzieje się po narodzinach?

Co widzi dziecko? Jest bardzo jasno, wręcz nieprzyjemnie. Obrazy bardzo szybko się zmieniają.

Co słyszy dziecko? Jest bardzo głośno, ale nie jest to znajomy szum, ostre dźwięki, niewytłumione w żaden sposób. A nocą jest cicho, zwykle niepokojąco cicho…

Jaki smak czuje dziecko? Czy czuje zapachy? Jeśli dziecko jest karmione piersią czuje znajome smaki w mleku mamy. Jednak w przerwach między karmieniami wkłada do buzi różne przedmioty, których nie zna, poznaje nowe faktury. Na początku nie potrafi włożyć do buzi swoich rączek, do których jest przyzwyczajone. Zapachy są nowe, wyraźne, obce.

Jak działa zmysł dotyku? Po pierwsze – jest zimno. Dziecko przyzwyczajone do jednostajnej temperatury nagle wystawione jest na jej wahania. Jest ubierane, rozbierane. Czasami gdzieś wieje, czasami jest zbyt ciepło. Do tego wszystkiego nagle wszędzie jest tak dużo miejsca. Maluch nie wie gdzie są jego rączki, nóżki. Przestaje czuć swoje ciało. Przez większość czasu nie porusza się.

Czy czuje się bezpiecznie? Czy jest w środowisku, które zna?
Niestety nie. Wszystko, do czego dziecko było przyzwyczajone, uległo zmianie.
Każdy z tych pięciu zmysłów musi przystosować się, aby żyć w nowym środowisku, ponieważ były przyzwyczajone do innych warunków.

Dokładnie tak – dziecko rodzi się przyzwyczajone do bujania, dotykania.
Nie jesteśmy w stanie przyzwyczaić go do noszenia! Możemy, jako rodzice, możemy zapewnić maluchowi jak najbardziej płynną adaptację do nowego środowiska, poprzez stopniowe wprowadzanie zmian i odzwyczajanie go. Jesteśmy do tego uwarunkowani genetycznie.

Nauka, a noszenie dzieci. 

Dawno temu naukowcy podzielili wszystkie ssaki na dwie grupy: Gniazdowników i Zagniazdowników.

Gniazdowniki to np. myszy, koty, króliki. Młode, które rodzą się łyse, ślepe, niezdolne do samodzielnej egzystencji. Rodzą się zwykle w miotach, w których jest od kilku do nawet kilkunastu młodych. Są całkowicie zależne od innych, po porodzie tworzą gniazdo, leżą jeden obok drugiego i w ten sposób się ogrzewają, ponieważ mają niedojrzały układ termoregulacyjny. Samica, aby przeżyć, musi zdobywać pożywienie, a więc karmi młode, oddala się na kilka godzin i udaje się na łowy, a w tym czasie młode nie domagają się jej obecności, śpią. Zawartość tłuszczu w mleku samicy jest wysoka.

Zagniazdowniki to np. krowy, konie. Młode rodzą się dojrzałe, szybko stają się samodzielne, aby podążać za matką. Porody są zwykle pojedyncze. Gdy samica udaje się po pożywienie, młode zwykle podąża za nią, a jeśli zostaje same to głośno domaga się jej obecności. Zawartość tłuszczu w mleku samicy jest niska, więc młode jedzą często, na żądanie.

Do której kategorii należy człowiek?

Ciąże są pojedyncze. Gdy matka znika, to głośno się jej domaga. Zawartość tłuszczu w mleku jest raczej niska. Jednak mimo to są niedojrzałe, niezdolne do samodzielnej egzystencji. Gniazdownik czy zagniazdownik?

Naukowcy stwierdzili, że argument o dojrzałości jest przeważający, a więc niemowlęta zaklasyfikowano do gniazdowników. Jednocześnie stworzono zalecenia, aby dziecko odkładać, ciepło ubierać i karmić co 3-4 godziny. Czy to brzmi znajomo?
Niestety w ten sposób były uczone nasze babcie, babcie ich babci i tak dalej. Ta wiedza była powielana przez tak długi czas, że większość ludzi wierzy, że dziecko nakarmione, przewinięte i ciepło ubrane powinno spokojnie spać aż do następnego karmienia.

W latach 70 XX wieku naukowcy dokonali kolejnego podziału ssaków. Słusznie zauważyli, że ludzie, niektóre inne ssaki zupełnie nie pasują do aktualnie obowiązującego podziału. Zaobserwowali, że te gatunki zwierząt rodzą się niedojrzałe, a potem przywierają do swojej matki i w ten sposób dojrzewają, aż będą w stanie podążać za nią samodzielnie. Tą grupę nazwano noszeniakami (lub noszakami, zależnie od tłumaczenia).

Noszeniakami są np. kangury, które przemieszczają się w torbie. Małpy które po porodzie chwytają się futra samicy dzięki chwytnym stopom i dłoniom i w ten sposób trzymają się matki. No i najważniejsze – ludzie. Niemowlęta również maja chwytne dłonie i stopy, jednak straciły możliwość łapania się, w momencie kiedy ludzkie ciało przestało być owłosione. Za to dzieci mają też inne odruchy – niemowlaki podniesione, odruchowo rozszerzają i uginają nogi, aby usiąść matce na biodrze. Trzymane zaciskają swoje uda i nimi przytrzymują się rodzica.

Potrzeby fizjologiczne

Do tego wszystkiego dochodzi teoria czwartego trymestru. Noworodek ludzki rodzi się niedojrzały. Są teorie, że ciąża u ludzi powinna trwać 12 miesięcy, ale przez to, że stoimy na dwóch nogach, miednica nie jest w stanie zmieścić, a później wydać na świat, tak dużego dziecka. Inne teorie mówią, że noworodek jest niedojrzały, ponieważ organizm matki nie zniósłby dłużej tak ogromnego wydatku energetycznego. Bez względu na powód – ciąża została skrócona do 9 miesięcy, a niemowlak rodzi się jako tzw. płód zewnętrzny.  

W ciągu pierwszych 90 dni dochodzi do ogromnych zmian – dojrzewają jelita, i układ trawienny, reguluje się układ oddechowy, układ krążenia. Dziecko nabiera umiejętności termoregulacji, ustala się rytm dobowy, dziecko zaczyna być ruchliwe, widzi przedmioty wokół siebie, potrafi je chwycić rączką. Jednak aby doszło do tego przełomu, potrzebuje  zaspokojenia podstawowych potrzeb.  A potrzeba bliskości i dotyku jest u malucha potrzebą fizjologiczną, ponieważ brak opiekuna jest równoznaczny z poczuciem zagrożenia i obawą o własne życie.

Stres

Noworodek jest tak zaprogramowany, że jeśli nie wyczuwa obecności rodzica, to może zacząć reagować paniką. Jest to kolejna rzecz uwarunkowana genetycznie. W czasach, kiedy nasi przodkowie polowali na mamuty, dziecko cały czas pozostawało w kontakcie cielesnym z matką lub innym członkiem plemienia. Jeśli natomiast nagle zostało samo – oznaczało to, że rodzina prawdopodobnie zginęła.

W tej sytuacji mózg dziecka automatycznie zaczyna wydzielać hormony stresu: adrenalinę i kortyzol, a dziecko płacze jak najgłośniej potrafi.  Płaczące niemowlę woła kogokolwiek, kto mógłby zapewnić mu przeżycie i ochronę przed drapieżnikami. Te instynkty są nadal aktywne, mózg dziecka nie działa jeszcze tak jak mózg dorosłego. Dlatego noworodek krzyczy ile ma sił w płucach, a kortyzol zalewa jego ciało. Niestety, ma on zły wpływ na rozwijający się mózg, może sprzyjać uszkadzaniu połączeń neuronowych w mózgu dziecka. Co ważne, dziecko odczuwa stres jako fizyczny ból.  Jeśli jednak damy dziecku odczucie,  że jego potrzeby nie są dla nas istotne, to po kilku razach może dojść do sytuacji, kiedy przestaje płakać. Niestety, badania niemowląt w domach dziecka pokazały, że nawet jeśli niemowlę nie płacze, to nadal wydziela się u niego duża ilość hormonów stresu, które fizycznie sprawiają ból. A nikt chyba tego nie chce?

Bądźmy blisko

Czy noszenie dziecka jest jedynym sposobem na budowanie więzi i dobrą relację? Oczywiście, że nie!
W tym wpisie chciałam tylko pokazać, że noszenie niemowląt jest czymś całkowicie normalnym i naturalnym. Człowiek jest noszakiem, a wiec potrzebuje przebywania na ciele rodzica. W pierwszych tygodniach życia dziecka możemy wszystkie te potrzeby realizować na własnej kanapie lub łóżku. Jednak często rodzic potrzebuje coś więcej niż tylko leżeć z niemowlęciem, na przykład chciałby coś zjeść i wyjść z domu 🙂
I tu z pomocą przychodzi nam noszenie dziecka w taki sposób, aby jak najbardziej zadbać o swój kręgosłup oraz postawę. Dobrym noszeniem możemy także zapobiegać problemom z napięciem mięśniowym u maluszka. Zapewniamy noworodkowi to, czego potrzebuje: ma znowu warunki, do których jest przyzwyczajony. Czyli – krótko mówiąc – jest mu dobrze 🙂

Odpowiadając na pytanie ze wstępu: „Jak nie przyzwyczaić dziecka do noszenia?” odpowiedź musiałaby brzmieć „Nie zachodzić w ciążę”.

_________________________________________________________________________

Uprzedzając pytania – oczywiście są niemowlęta, które dużo łatwiej adaptują się do nowego środowiska i dużo lepiej radzą sobie z odkładaniem do łóżeczka, przesypiają noce i nie wymagają ciągłego przebywania z rodzicem. Zakładam jednak, że skoro szukasz takich treści, to akurat Twój egzemplarz do nich nie należy 🙂 A nawet, jeśli nosisz z innych przyczyn niż potrzeba bliskości, to gwarantuję. że jeśli Twój maluch „nie przyzwyczaił” się do noszenia w ciągu 9 miesięcy ciąży, to wkładanie go do chusty na spacerach nie zmieni sytuacji 🙂

 

 

 

 

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *